Macierzyństwo bez filtrów czyli wracamy do życia po ząbkowaniu +
Dużą część tego czasu wypełniło ząbkowanie mojego synka: proces długi, wymagający i bardzo intensywny, ale też pełen bliskości i tej wyjątkowej, rodzicielskiej uważności. Były nieprzespane noce, bardziej wymagające dni i kilka chorób po drodze, ale staraliśmy się wszystko przyjmować na bieżąco, krok po kroku. Nawet Święta miały u nas spokojniejszy, bardziej domowy charakter, podporządkowany zdrowiu i temu, żeby nasz maluch czuł się jak najlepiej.
Natomiast w październiku odwiedziła nas moja najmłodsza siostra razem z kuzynką mojego męża, co wniosło do naszego domu dużo radości i świeżej energii. Na parę tygodni nasz dom zamienił się w mały szpital polowy ma szczęscie z pielęgniarką i lekarką na pokładzie :) Pokazywaliśmy im Australię, trochę podróżowaliśmy i łapaliśmy wspólne chwile, które zostaną z nami na długo. Niedługo później przylecieli również rodzice mojego męża ze szwagrem i przez jakiś czas nasz dom był pełen rozmów, śmiechu, herbat wypijanych razem i tego miłego, rodzinnego zamieszania, które choć intensywne, było bardzo ciepłe i budujące. To właśnie im zawdzięczamy ten wyjątkowy domowy i rodzinny charakter Świąt Bożego Narodzenia w tym roku :). Mam nadzieję, że i u was Święta minęły w spokojnej i rodzinnej atmosferze :)
To był czas pełen emocji, spotkań, doświadczeń i codziennych spraw, momentami bardzo dynamiczny, ale też bogaty w dobre chwile. Na spokojne pisanie i pielęgnacyjne rytuały było po prostu mniej przestrzeni, więc blog na chwilę musiał zejść na dalszy plan. Dziś wracam do niego bez pośpiechu i bez wyrzutów sumienia, raczej z wdzięcznością za ten czas i radością, że mogę znów tu być.
Pielęgnacja włosów w trybie „minimum”
Nie będę udawać, w tym czasie moja pielęgnacja włosów zeszła na dalszy plan. Częściej wybierałam szybkie, wygodne rozwiązania niż długie rytuały i eksperymenty. Był to raczej tryb „dbam na tyle, na ile mogę”, niż dopieszczanie każdego etapu.
Mimo wszystko udało mi się przetestować kilka naprawdę ciekawych rzeczy, w tym kilka wcierek, które przywiozła mi moja siostra razem z kuzynką mojego męża. Mam już swoje pierwsze przemyślenia i na pewno podzielę się nimi wkrótce, bo czuję, że to może być coś naprawdę interesującego.
Cały czas pamiętam też, że obiecałam jednej z Was w komentarzu wpis o moich olejach do włosów, ta obietnica absolutnie nie przepadła. Temat olejów nadal chodzi mi po głowie i na pewno wróci na bloga w najbliższym czasie.
Pozdrawiam Was ciepło,
Madeline


Super, że wracasz. Czasami taka przerwa jest potrzebna.
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci serdecznie ❤️ To bardzo miłe, tym bardziej cieszę się, że znów tu jestem i wracam do pisania. 😊
UsuńDobrze, że dałaś sobie ten czas i przestrzeń, a jeszcze lepiej, że wracasz z taką spokojną energią. Czasami taki reset jest potrzebny :) Czekam z przyjemnością na kolejne wpisy :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :) takie słowa naprawdę dodają skrzydeł. Cieszę się, że jesteś ze mną i obiecuję, że kolejne wpisy już wkrótce. Ściskam ciepło! 😊
UsuńWitaj Moja Droga 🙂
OdpowiedzUsuńTak właśnie przypuszczałam, że przy Maluszku masz mniej czasu na prowadzenie bloga. Najważniejsze mieć dobre priorytety,a zdrowie i bezpieczeństwo jest jednym z nich.
Co do ząbkowania to rozumiem Twój stres i zaangażowanie w ulżeniu Synkowi. Przerabiałam ząbkowanie rok,po roku bo taka jest różnica między moim córciami. Starsza tak cierpiała, że przy gorączkowaniu przelewała się przez ręce,a młodsza pierwsze dwa miała w 5 miesiącu życia i nie byliśmy na to gotowi... pocieszające jest to, że dzieci nie pamiętają okresu ząbkowania, chociaż z nami Matkami zostanie do końca życia 🥹
Gorące uściski i zaglądaj do nas gdy będziesz mieć czas i chęci 😘
Dziękuję Ci za tak ciepły i wyrozumiały komentarz. To prawda, przy Maluszku wszystko ma teraz trochę inne tempo, ale staram się łapać te małe okienka spokoju i doceniać dobre chwile, bo one potrafią najpiękniej „naprawić” cały dzień.
UsuńZąbkowanie u nas niestety jest dość wymagające i bywa ciężko, więc tym bardziej poruszyło mnie to, co napisałaś o swoich dziewczynkach. Dziękuję, że podzieliłaś się doświadczeni szczerze Cię podziwiam, że przeszłaś przez to dwa razy, rok po roku, i jeszcze w tak wymagających momentach miałaś w sobie tyle siły ❤️❤️❤️. To ogromne wyzwanie❤️ takie wsparcie od mamy, która już to przerabiała, naprawdę dodaje otuchy. I masz rację: to tylko etap, faza, która w końcu minie, a nam zostaną już tylko wspomnienia (i pewnie ta matczyna pamięć, której nic nie kasuje 🥹).
Ściskam Cię ciepło i dziękuję za obecność. Będę zaglądać, gdy tylko złapię chwilę wolnego czasu 😘