Godzina dla Włosów #23 Głębokie oczyszczenie i regeneracja po upalnych dniach nad oceanem

Wracam dziś do mojej serii „Godzina dla włosów” i przyznam, że bardzo brakowało mi tych małych, domowych chwil tylko dla siebie. Ostatnie tygodnie były u nas naprawdę upalne, więc często uciekaliśmy nad ocean, który przynosił to upragnione ochłodzenie. Niestety, na moich włosach zostawiał już mniej upragnione „pamiątki”, sól, wiatr i słońce zrobiły swoje. Włosy stały się bardziej szorstkie, zmęczone i ewidentnie potrzebowały resetu. Dlatego tym razem postawiłam na prostą, spokojną pielęgnację: najpierw dokładne oczyszczenie, potem regeneracja i wygładzenie, dokładnie taki „reset”, który najlepiej robi włosom po dniach pełnych słońca, wiatru i słonej wody.


I tak oto dochodzimy do konkretów, bo kiedy już wiem, że włosy potrzebują resetu, lubię mieć pod ręką kilka sprawdzonych rzeczy, które robią robotę bez zbędnego kombinowania.

Czego użyłam? 
Na zdjęciu są cztery rzeczy, na których oparłam cały włosing:


1) Olej z czarnuszki (black seed oil)

Olej z nasion Nigella sativa, u nas to po prostu 100% organiczny, tłoczony na zimno olej z czarnuszki. Kupiliśmy go kiedyś przy pielęgnacji skóry naszego Maluszka z egzemą, a że sytuację udało się opanować, postanowiłam wykorzystać resztę na włosy.

2) Szampon oczyszczający Nature’s Organics Fruits Coconut & Lime
Sięgnęłam po niego, bo potrzebowałam mocniejszego domycia po oleju i „letnich przygodach”. Za oczyszczanie odpowiadają głównie: Sodium Laureth SulfateCocamidopropyl Betaine i TEA-Lauryl Sulfate.


3) Ziaja „Liście baobabu” – maska wygładzająca (mój hit!)

Uwielbiam ją za szybki efekt wygładzenia. W składzie ma m.in. ekstrakt z liści baobaburoślinne proteiny i aminokwasy pszenicy, a do tego zestaw witamin (B3, B5, B6, C, E) oraz emolienty, które dają miękkość i poślizg.

4) Serum Bioelixire z olejkiem z czarnuszki (z filtrami UV)o którym pisałam wam już kiedyś w jednym z wcześniejszych wpisów o tutaj klik

Typowo na końcówki: baza z lekkich silikonów (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol) + filtry UV (Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bumetrizole) i dodatek olejku z czarnuszki.



Jak używałam tych produktów?

1) Olejowanie dzień wcześniej

Zaczęłam od oleju z czarnuszki, nałożyłam go na długość (u mnie standardowo od ucha w dół, szczególnie na końcówki) i zostawiłam na noc.

2) Mycie i głębokie oczyszczenie

Następnego dnia umyłam włosy szamponem oczyszczającym i to był kluczowy moment. To właśnie jego składniki myjące: Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine i TEA-Lauryl Sulfate, domywają wszystko po oleju i po oceanie. Po takim myciu mam pewność, że włosy są naprawdę czyste i maska może zadziałać jak trzeba.

3) Maska Ziaja czyli moja szybka akcja ratunkowa

Potem nałożyłam moją ukochaną maskę Ziai. Plan był potrzymać ją dłużej, ale mój Maluch szybko zweryfikował ten pomysł 😅 miałam ją na włosach tylko kilka minut, a i tak zrobiła świetną robotę: wygładziła, zmiękczyła i uspokoiła to, co było najgorzej spuszone.

4) Naturalne suszenie + serum na końcówki z lotnymi silikonami

Włosy zostawiłam do wyschnięcia naturalnie, a kiedy końcówki były jeszcze lekko wilgotne, wtarłam odrobinę serum Bioelixire. Lubię je za to, że nie tylko wygładza, ale też daje ochronę dzięki filtrom UV (Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bumetrizole).



Wrażenia po tym włosingu

Kiedy zrobiliśmy te zdjęcia, od razu zobaczyłam coś, co u mnie zawsze wraca w lecie czyli miedziano-rudawe refleksy. Moje ciemne włosy łapią wtedy cieplejsze tony, jakby sama natura przypominała mi, że jestem Słowianką :) Jak co roku mam zamiar je ochłodzić a docelowo się ich pozbyć i mam nadzieję, że kolejny raz uratują mnie z tego Violet de Paris, o którym pisałam wam kiedyś tutaj klik, oraz dobrze znany fanom akwarystyki Blue Ichito, o którym możecie poczytać tutaj klik. Co ciekawe, kiedyś wręcz nienawidziłam tego naturalnego balejażu. Wydawały mi się zbyt przypadkowe, za jasne i nierówne, trochę nie w moim stylu. A teraz patrzę na nie dużo łagodniej, bo jak na małą pamiątkę po lecie i pięknych chwilach. I powiem Wam szczerze… z roku na rok podobają mi się coraz bardziej :). Wracając jednak do godziny dla włosów...


Po całym zabiegu czułam (i widziałam) wyraźnie, że włosy 
odetchnęły. i najbardziej "rzuciły mi się w oczy" dwie rzeczy. Po pierwsze: nawilżenie i sprężystość. Od razu widać i czuć w dotyku, że włosy są lepiej nawodnione i bardziej elastyczne. To nie jest tylko kwestia wyglądu, ale także uczucia kiedy ich dotykam, zniknęło to „sianowate” odczucie, a pojawiła się lekka jedwabistość, jakby włosy miały w sobie więcej życia i chętniej współpracowały.

Po drugie: miękkość.
 Po oczyszczeniu i masce włosy zrobiły się przyjemnie gładkie, ale bez efektu ciężkości czy przyklapnięcia, ale raczej taki zdrowy, naturalny komfort. Kiedy przejeżdżam palcami po długości, czuję większy poślizg i uporządkowanie, a końcówki mniej się haczą i nie są tak szorstkie jak po dniach na słońcu.

I jeszcze jedno, mam wrażenie, że ta rutyna świetnie zagrała na 
równowagę. Oczyszczanie zrobiło porządek po oceanie i kosmetykach, maska dołożyła odżywienia, a serum domknęło końcówki i dało to przyjemne poczucie zabezpieczenia. To dokładnie ten typ włosingu, po którym myślę: „okej, wróciłyśmy na dobre tory”.

Jestem z tego włosingu naprawdę zadowolona, choć widzę też jasno, że to dopiero początek, moje włosy nadal proszą o konkretną porcję nawilżenia, trochę protein, regularne olejowanie i (u mnie jak zawsze) powrót do henny. I właśnie na tym chcę się skupić w kolejnych tygodniach.


A Wy? Macie swój prosty sposób, który zawsze ratuje włosy po upalnych dniach: coś, co naprawdę pomaga im wrócić do formy: domowa maseczka, ulubiona odżywka, olejek, a może po prostu jeden sprawdzony trik? Chętnie posłucham o waszych patentach :)


Pozdrawiam,

Madeline

22 komentarze:

  1. Ależ masz piękne włosy! Ja bardzo niemądrze rozpoczęłam rozjaśnianie, co się skończyło uciachanie przy samych uszach, a dalej wyglądają jako tako.
    Walczę ilem mogę, jednak do ciemnych nie chciałabym wrócić. Chyba Twoja pielęgnacja jest inna od mojej, bo mamy różną porowatość włosa, kolor i cała reszta. Jedno jest pewne - pielęgnacja robi efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa ❤️ I naprawdę wiem, o czym piszesz, ja też miałam etap farbowania włosów farbami drogeryjnymi. Nawet bez rozjaśniania potrafiło mi to mocno zniszczyć włosy i skończyłam z typowo wysokoporowatymi.
      Dopiero kiedy zaczęłam pielęgnować je bardziej świadomie i konsekwentnie, udało mi się zejść do średnioporowatych, to był proces, ale zdecydowanie możliwy :). Dlatego chcę Cię naprawdę zmotywować: to, że teraz walczysz, ma ogromne znaczenie i z czasem efekty potrafią zaskoczyć. Trzymam kciuki, żebyś odzyskała długość i komfort, a włosy zaczęły wyglądać coraz lepiej z każdym miesiącem ❤️
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Przepiękne masz włosy ♥ Ach, dla mnie marzenie aby takie mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo ❤️ to ogromnie miłe :)
      A jeśli marzysz o takich włosach, to spokojnie, te małe, regularne kroki potrafią zrobić wielką różnicę. Trzymam kciuki, żebyś z każdym miesiącem widziała coraz więcej efektów :) Pozdrawiam ❤️

      Usuń
  3. Masz cudne włosy! Tylko pozadrościć :) Kolorek też cudny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo ❤️
      To głównie efekt regularnej, świadomej pielęgnacji :). Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Ale piękne włosy! Pielęgnacja ich to chyba sama przyjemność :) Moje są cienkie, choć też falują, ale przez farbowanie nie są w bardzo dobrej kondycji... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ❤️
      Pielęgnacja potrafi być przyjemna, ale tak naprawdę najwięcej robi zwykła konsekwencja. I spokojnie, nawet cienkie, farbowane włosy mogą odzyskać dobrą formę, jeśli da się im trochę czasu i regularnego wsparcia :). Efekty naprawdę przychodzą krok po kroku ❤️
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  5. Ale masz przepiękne włosy. Ja jeszcze niedawno miałam długie i ciemne, a teraz są bardzo słabe i krótkie — po chemioterapii i radioterapii onkologicznej.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa :) ale jeszcze bardziej chcę napisać, że ogromnie podziwiam Twoją siłę ❤️. To, przez co przeszłaś, wymaga niewyobrażalnej odwagi. Włosy potrafią odrosnąć, często wracają nawet mocniejsze, ale najważniejsze jest Twoje zdrowie i to, że jesteś tu teraz ❤️. Ściskam Cię ciepło i życzę Ci dużo spokoju oraz życzę dużo, dużo zdrowia :)

      Usuń
  6. This sounds like the perfect post after sunny beach days! 🌊☀️ I love the focus on deep cleansing and regeneration — ocean air and salt water are amazing for the soul, but our hair definitely needs some extra love afterward. Such a helpful and timely topic, especially for anyone soaking up those seaside vibes. Can’t wait to try your tips! 💆‍♀️✨

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you so much for such a lovely comment ❤️ You described it perfectly, the ocean is wonderful for the soul, but our hair definitely needs a little extra care afterward. I’m really happy you found it helpful, and I hope some of the tips work beautifully for you too ;)

      Usuń
  7. Masz przepiękne włosy! NIe mogę się napatrzeć :)
    Sama trochę swoje włosy zaniedbuję... Ale zmienię to! Jest to jedno z moich postanowień noworocznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :) ogromnie mi miło ❤️ A z włosami jest trochę jak z dobrymi nawykami… najlepiej zacząć od małych kroków i odrobiny czułości dla siebie :). Trzymam kciuki za Twoje postanowienie, jestem pewna, że Twoje włosy szybko odwdzięczą się za tę troskę ❤️

      Usuń
  8. Witaj Madziu 🙂
    Ciągle jestem pełna podziwu dla Twoich włosów, pomimo tych różnych przeciwności losu 😉
    Ja mam słomiany zapał i dwa dni pielęgnuję te moje włosy a potem łup i już odpuszczam. Ale olejek znam, bo moja starsza córcia takowego używa. Bo ona też jest fanką dbania o włosy😁
    Ale mieszkania w pobliżu oceanu zazdraszczam 😉 uwielbiam wielką wodę 😄
    Gorące uściski 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów ❤️. Zapał do pielęgnacji przychodzi i odchodzi, myślę, że każda z nas to zna ;) dlatego najważniejsze jest podejście do siebie z odrobiną czułości i wyrozumiałości ❤️. Jak cudownie, że Twoja córcia już odkrywa radość dbania o włosy, coś czuję, że rośnie Ci w domu włosomaniaczka 😊 A ocean ma w sobie niezwykłą łagodność, zawsze pomaga mi wyciszyć myśli i złapać oddech, zwłaszcza wtedy, gdy życie wokół pędzi jak szalone... Przesyłam Ci więc odrobinę tego spokojnego ukojenia i ściskam Cię bardzo serdecznie ❤️❤️❤️

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Super, bardzo dobra decyzja, na pewno jej nie pozalujesz :) A masz swój ulubiony olej, do którego najchętniej wracasz?

      Usuń
  10. Mieszkasz w jakimś cieplejszym kraju, że bywałaś teraz nad morzem? :D Zazdroszczę. Też chciałabym złapać teraz trochę morskiej wody i słońca ;D
    Nie mam nic sprawdzonego. Stawiam po prostu na powrót do rutyny, dobrych masek i olejków. Klasyk.
    Madeline, pozdrawiam Cię i życzę Ci miłego, udanego nowego tygodnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mieszkam w Australii :), a teraz jesteśmy w samym środku lata, dosyc upalnego w tym roku więc często szukamy ochłodzenia w kąpielach w oceanie :)
      A powrót do prostych rytuałów to często najlepsze, co możemy zrobić dla włosów, klasyki rzadko zawodzą 🙂 Dziękuję Ci za ciepłe słowa i również życzę Ci pięknego, spokojnego tygodnia! ❤️

      Usuń
  11. Ciekawe produkty do włosów, muszę sobie sprawić taki olej z czarnuszki 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci go z włosomaniaczego serca 🙂 Olej z czarnuszki potrafi pięknie wygładzić włosy, dodać im elastycznosci i takiego zdrowego blasku. Jeśli się skusisz, koniecznie daj znać, jak się u Ciebie sprawdzi 😊

      Usuń

Polecany post

Czy to tu się jeszcze pisze? – refleksja blogowa, powrót i sens pisania w 2025

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz logowałam się tutaj bez poczucia lekkiego wstydu.. Wiesz, tego rodzaju „zaraz-napiszę-tylko-najpierw-odkurzę...

Copyright © Je suis Madeline , Blogger