Australia oczami Mazowszanki #2 co zaskakuje w australijskich mieszkaniach ?
czerwca 27, 2019
7
#AustraliaOczamiMazowszanki
,
życie na emigracji
,
Życie w Australii
,
życie za granicą
Czy łatwo jest odnaleźć się w australijskim domu? Często mówi się, że świat to globalna wioska, więc wszędzie, gdzie się znajdziemy, wszystko wygląda podobnie. Podobnie jednak nie znaczy tak samo. Od pewnych przyzwyczajeń i nawyków trudno się odzwyczaić, zwłaszcza w sytuacji, kiedy zmieniają się nie tylko one, ale całe otaczające nas środowisko. Czy aż tak bardzo mieszkanie w Australii różni się od tego w Polsce?
1. Włączniki światła
Będąc przyzwyczajoną do naszych typowo polskich, dużych przełączników, bardzo trudno było mi się przestawić na te małe, tutejsze włączniki.. Zwłaszcza że najczęściej są to dwa lub trzy światła umieszczone obok siebie, pochodzące z kompletnie różnych części pokoju. W Australii oświetlenie w większych pomieszczeniach, np. w salonie, często jest rozłożone na kilka mniejszych lamp — tak, aby dobrze oświetlić konkretną część wtedy, gdy jest taka potrzeba, zamiast rozświetlać cały pokój światłem z jednego żyrandola.
2. Pojedyncze okna i "siatki"
W każdym pokoju zazwyczaj jest tylko jedno okno z zamontowaną siatką i najczęściej tylko je można otwierać. Oczywiście, jeśli ktoś chce zaprosić do domu pająka, może otworzyć inne, ale zdecydowanie tego nie polecam.
Niestety okna nie są tu podwójne jak w Polsce, są pojedyncze i często bardzo nieszczelne. Kiedy przeprowadziliśmy się do mieszkania nad oceanem, okno w sypialni było całkowicie pozbawione uszczelek. Uszczelniliśmy je sami, bo w nocy wiatr dosłownie hulał nam nad głowami.
Z jednej strony chodzi o ich „przewiewność” podczas upałów, ale zimą, gdy przychodzi chłodniejszy wieczór np. około 10–15 stopni, to te braki szczelności potrafią naprawdę dać się we znaki. Bo choć na dworze 15 stopni jest całkiem przyjemne, to zupełnie co innego mieć taką temperaturę w domu wieczorem, kiedy chce się po prostu usiąść i obejrzeć film.
3. Podwójne drzwi
Niczym w amerykańskich filmach, w Australii w drzwiach obowiązkowo montuje się dodatkowe, przesiatkowane drugie drzwi na upały. Z tą różnicą, że w Stanach są one często drewniane lub plastikowe, a w Australii najczęściej żelazne, dzięki czemu stanowią także dodatkowe zabezpieczenie przed włamywaczami.
Często również główne drzwi są szklane albo mocno przeszklone, chociaż mieszkania zazwyczaj są z każdej strony dobrze zadaszone i chronione przed nadmierną ilością wpadającego słońca.
4. Brak grzejników
Długo przyzwyczajałam się do tego, że w chłodne wieczory nie będę mieć grzejnika, do którego mogłabym przytulić się plecami podczas deszczowego wieczoru, z herbatą w jednej, a książką w drugiej ręce.
W australijskich mieszkaniach, jeśli już jest jakieś źródło ciepła, najczęściej są to kominki albo klimatyzacje, niestety wiele z nich nie ma funkcji grzania i służą wyłącznie do chłodzenia (na szczęście nasza grzeje 🙂). W takich sytuacjach ludzie często ratują się grzejnikami z supermarketów, które niestety później przypominają o sobie na rachunkach.
5. Gniazdka na wyłącznik.
Ten patent spodobał mi się chyba najbardziej. Jeśli chcemy skorzystać z danego gniazdka, najpierw musimy je włączyć. Zazwyczaj służy do tego mały przycisk, taki jak na zdjęciu poniżej.
Po lewej stronie świeci się kontrolka, wtedy z gniazdka można normalnie korzystać. Po prawej, nawet jeśli coś podłączymy, prąd nie popłynie. To świetne rozwiązanie, zwłaszcza gdy w domu są małe dzieci, które często próbują wkładać różne rzeczy do kontaktów :).
Jako Europejce zajęło mi chwilę, zanim przyzwyczaiłam się do funkcjonowania w tutejszych warunkach. Zmiany są małe, ale w rzeczywistości potrafią być bardzo uciążliwe. Wiele nawyków mam wyrobionych automatycznie i to właśnie ich zmiana zajęła mi najwięcej czasu.
Nadal jednak niemiłosiernie irytuje mnie zapalanie wszystkich świateł w nocy, kiedy idę do łazienki i przez przypadek włączę oświetlenie w całym korytarzu. W efekcie jestem bombardowana jasnym światłem odbijającym się od białych ścian.
Spodobały się Wam któreś z tutejszych rozwiązań?
Pozdrawiam,
Madeline











Siatki w oknach, u mnie konieczność. 😊
OdpowiedzUsuńU mnie również. Nie cierpię robali w domu.
UsuńNie wiedziałam, że w Austrii też nie ma grzejników :o a te gniazdka z wyłącznikiem to super sprawa !
OdpowiedzUsuńxoxo
https://ysiakova.blogspot.com/
Wszystkie rozwiązania związane z elektryką mam już w swoim domu od bardzo dawna, tylko wielkość włączników jest większa :)
OdpowiedzUsuńMi strasznie w Polsce brakowało rozwiązania z gniazdkami i podwójnymi drzwiami ;) zwłaszcza w wakacje :D
UsuńU mnie akurat w domu rodzinnym są siatki przeciw owadom w oknach, więc z przestawienia się na to nie miałabym problemu :)
OdpowiedzUsuńSiatki w oknach stają się coraz popularniejsze w Polsce, ale ta świadomość, że możesz otwierać tylko te okna z nimi bo inaczej jakiś pająk (nie-mały) może nas odwiedzić stawia mnie na baczności, której nigdy w Polsce nie miałam :D
Usuń