Warto najpierw poznać technikę Winterhaltera, bo to ona sprawia, że jego portrety wyglądają tak „świetliście” i elegancko. Źródła opisują, że na początku kariery malował dość konserwatywnie, budując gładką, niemal „emaliowaną” powierzchnię, a z czasem rozwinął swobodniejszy, bardziej romantyczny sposób prowadzenia pędzla, co świetnie widać choćby w słynnym portrecie Sisi.
W praktyce daje to bardzo kontrolowaną grę światła: potrafił stawiać akcenty i podkreślać detale tak, by jasne refleksy „łapały” najważniejsze miejsca, w jednym z opisów jego obrazu zwraca się uwagę, że światło wyraźnie odbija się od włosów, budując mocny kontrast światło–cień.
Jednocześnie był mistrzem oddawania materiałów i błyskotek, często podkreśla się jego perfekcję w malowaniu jedwabi, tiulu i pereł, czyli wszystkiego, co pięknie pracuje ze światłem. I właśnie dlatego włosy na jego portretach robią takie wrażenie: nie są „tłem” do sukni i biżuterii, tylko kolejną luksusową fakturą, w której światło ma się na czym zatrzymać, połysk, miękkość i objętość aż proszą się, żeby je oglądać z bliska.
Jego talent i wyczucie dworskiego blasku sprawiły, że szybko zyskał przydomek „malarza książąt i księżniczek” (ang. Painter of Princes), bo stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych portrecistów europejskich elit.
Fotografia Franza Xavera Winterhaltera, XIX w., fotografia czarno-biała. Bibliothèque nationale de France (BnF) / Gallica. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna.
1. Zaczniemy od obrazu „Cesarzowa Elżbieta Austriacka (Sisi) w sukni galowej z diamentowymi gwiazdami we włosach” (1865), bo Sisi mam w sercu od dawna, jest w niej coś ujmującego i magnetycznego, co sprawia, że zawsze chcę do niej wracać myślami (i wzrokiem). Na tym portrecie jej włosy wyglądają tak dopracowane do perfekcji, że aż ciężko uwierzyć, że to tylko włosy bo spójrzcie: jej włosy są gładko ułożone przy skroniach, z miękką objętością i długimi, ciężkimi falami zebranymi z tyłu. Te słynne diamentowe gwiazdy wpięte we włosy to absolutna magia, drobne punkty światła, które błyszczą jak rozsypane na pasmach iskierki i podbijają wrażenie jedwabistego połysku. Winterhalter maluje je tak, że niemal czuć gęstość i miękkość tych fal, jakby za chwilę miały się poruszyć. I naprawdę, o samym tym portrecie, o detalach, ułożeniu włosów i tym niezwykłym blasku mogłabym napisać osobny post.
 |
| Empress Elisabeth of Austria in Courtly Gala Dress with Diamond Stars (Cesarzowa Elżbieta Austriacka „Sisi” w sukni balowej z diamentowymi gwiazdami we włosach), 1865, olej na płótnie. Kunsthistorisches Museum, Wiedeń. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
2. Drugim portretem, do którego chcę przejść po Sisi, jest „Hrabina Aleksandra Nikołajewiczowa Lamsdorff (Maria Iwanowna Beck)” (1859) zupełnie inny klimat, bardziej cichy i arystokratycznie powściągliwy, ale równie piękny w detalach. Jej włosy są ułożone klasycznie i nieskazitelnie: gładkie, miękko przylegające przy skroniach, z przedziałkiem i starannie wymodelowaną formą po bokach, bez ani jednego przypadkowego kosmyka. To fryzura, która nie konkuruje z suknią ani biżuterią, tylko subtelnie domyka cały wizerunek i dodaje mu elegancji „z dystansem”. Winterhalter pokazuje połysk bardzo delikatnie, nie jako mocny błysk, ale jako spokojne refleksy, które nadają włosom głębię i satynową miękkość.
 |
| Countess Alexander Nikolaevitch Lamsdorff (Maria Ivanovna Beck, 1835–1866), 1859, olej na płótnie. The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
3. Kolejny portret, który uwielbiam to nasz polski akcent (i nie ostatni) w karierze naszego artysty, a mowa tu o „Wieńczysławie Barczewskiej, Madame de Jurjewicz” (1860) obraz o niezwykle miękkiej, romantycznej energii. Jej fryzura jest pełna lekkości: włosy są gładko ujarzmione u nasady, ale potem przechodzą w bardziej miękką objętość i delikatne fale, które pięknie układają się przy twarzy. To nie jest „sztywna” elegancja, tylko styl, w którym czuć kobiecość i naturalność, jakby uczesanie miało poruszyć się przy najmniejszym ruchu głowy. Winterhalter wydobywa połysk bardzo subtelnie, bardziej satynowo niż „błyszcząco”: światło ślizga się po pasmach i podkreśla ich gładkość, zamiast je przerysowywać.
 |
| Wieńczysława Barczewska, Madame de Jurjewicz („Portret Wieńczysławy z Barczewskich Juriewiczowej”), 1860, olej na płótnie. Museum of Fine Arts, Boston. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
4. Wśród tych portretów pojawia się też kolejny polski wątek, który szczególnie mnie cieszy: „Portret Katarzyny Potockiej (z Branickich)” (1854). Jej fryzura ma w sobie coś bardzo szlachetnego i uporządkowanego, włosy są ułożone gładko, z miękką kontrolą przy skroniach i dopracowaną formą, która pięknie współgra z elegancją całego wizerunku. Nie ma tu przesady ani teatralności, jest raczej harmonia: spokojny połysk, subtelna objętość i wrażenie, że wszystko jest „na swoim miejscu”. Winterhalter świetnie pokazuje fakturę pasm nie jako twardą linię, tylko miękką powierzchnię, która łapie światło delikatnie, jak satyna.
 |
| Portrait of Countess Potocka (Katarzyna Potocka née Branicka) („Portret Katarzyny Potockiej”), 1854, olej na płótnie. Muzeum Narodowe w Warszawie. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
5. Nie da się przejść obojętnie obok „Portretu Madame Barbe de Rimsky-Korsakov (Warwary Dmitriewny Rimskiej-Korsakowej)” (1864) tu włosy są wręcz stworzone do tego, żeby na nie patrzeć. Długie, gęste, prowadzone miękką falą, spływają przez ramię i układają się jak luksusowa tkanina, która ma swój ciężar i ruch. To fryzura jednocześnie swobodna i dopracowana: widać kontrolę w kształcie, ale jest też ta zmysłowa „miękkość”, dzięki której pasma wyglądają żywo, nie jak idealna forma z lakieru. Winterhalter wydobywa blask bardzo malarsko nie jednym ostrym refleksikiem, tylko łagodnymi przejściami światła na długich falach, przez co włosy mają głębię i jedwabisty połysk.
 |
| Portrait of Madame Barbe de Rimsky-Korsakov (Varvara Dmitrievna Rimskaya-Korsakova), 1864, olej na płótnie. Musée d’Orsay, Paryż. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
6. A skoro jesteśmy już przy portretach, w których włosy robią cały nastrój obrazu, to naturalnie przechodzę do „Wielkiej księżnej Marii Nikołajewnej Romanowej, księżnej Leuchtenbergu” (1857). Tu fryzura jest bardziej dworska i zdyscyplinowana: starannie ułożona, z gładkimi partiami przy głowie i miękko wymodelowanymi pasmami, które układają się w elegancki kok z tyłu głowy. Jest w tym coś bardzo „pałacowego” spokojna perfekcja, która podkreśla rangę postaci, a jednocześnie nie odbiera jej kobiecości. Winterhalter znów gra światłem niezwykle delikatnie: zamiast ostrego błysku dostajemy satynowe refleksy, dzięki którym włosy wyglądają miękko i mają głębię. I mam wrażenie, że właśnie w takich portretach widać jego mistrzostwo najbardziej , bo nawet w pełnej powściągliwości potrafi sprawić, że włosy stają się jednym z najpiękniejszych detali obrazu.
 |
| Grand Duchess Maria Nikolaevna of Russia, Duchess of Leuchtenberg (Wielka księżna Maria Nikołajewna Romanowa, księżna Leuchtenbergu), 1857, olej na płótnie. The State Hermitage Museum, Sankt Petersburg. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna. |
7. W podobnym, arystokratycznym tonie utrzymany jest też portret „Następczyni tronu Wirtembergii
Olga (Olga Nikołajewna Romanowa)” (1856). Jej włosy są ułożone z typową dla epoki elegancją: gładko przy głowie, z wyraźnie dopracowanym kształtem i miękkością tam, gdzie światło ma szansę „zagrać” na pasmach. To uczesanie nie próbuje dominować, raczej buduje wizerunek w sposób dyskretny, ale perfekcyjny, jak pięknie skrojona suknia. Winterhalter z ogromnym wyczuciem pokazuje połysk: subtelne refleksy sprawiają, że włosy wyglądają na zdrowe, gęste i naturalnie lśniące, mimo całej dworskiej formy. I znowu łapię się na tym, że to właśnie te spokojne, dopracowane fryzury potrafią przyciągnąć wzrok na dłużej niż niejeden klejnot.
 |
| Crown Princess Olga of Württemberg (Olga Nikolaevna Romanowa, 1822–1892), 1856, olej na płótnie. Landesmuseum Württemberg, Stuttgart. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna |
8. Kolejną perełką jest portret „Księżnej Tatiany Aleksandrowny Jusupowej” (1858) niezwykle elegancki, ale z miękkością, która od razu ociepla cały wizerunek. Jej włosy są ułożone bardzo starannie, z gładkimi partiami przy głowie i delikatnie wymodelowanymi pasmami, które tworzą subtelny rytm po bokach twarzy. To uczesanie ma w sobie coś „idealnie dworskiego”: jest dopracowane, symetryczne, a jednocześnie nie wygląda ciężko ani sztywno. Winterhalter pięknie wydobywa światło na włosach, nie robi z nich jednej ciemnej plamy, tylko buduje głębię i satynowy połysk, dzięki czemu fryzura nabiera życia. I znowu mam wrażenie, że włosy są tu czymś więcej niż detalem: są ważną częścią całej opowieści o stylu i klasie tej epoki.
 |
| Princess Tatiana Alexandrovna Yusupova (Tatiana Aleksandrowna Jusupowa, 1829–1879), 1858, olej na płótnie. The State Hermitage Museum, Sankt Petersburg. Źródło reprodukcji: Wikimedia Commons — domena publiczna |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz