Godzina dla Włosów #24 maminy minimalizm i próby reanimacji włosów po słońcu

Jak pewnie pamiętacie z poprzedniego wpisu, ostatnio moje włosy dostały solidną dawkę „wakacyjnych pamiątek” czyli dużo oceanu, sól, słońce, wiatr i te niekończące się upały. Efekt był do przewidzenia: włosy po długości zrobiły się matowe, szorstkie w dotyku i pozbawione blasku. Do tego nasz Maluch jest teraz w fazie totalnej mamozy, więc na włosing miałam dosłownie chwilę i musiałam wszystko ogarnąć ekspresowo. Nie chciałam też siedzieć zbyt długo w klimatyzacji (która chodzi u nas non-stop) z mokrą głową i wilgotnymi włosami. Dlatego postawiłam na szybki plan reanimacji: olejowanie, porządne domycie i odżywienie na koniec: minimum kroków, maksimum ulgi dla włosów... a przynajmniej tak mi się wydawało.



Czego użyłam ?
Dzisiaj ponownie oparłam swój cały włosing na czterech produktach:



1) Keo Karpin Hair Oil – Non Sticky With Olive Oil (200 ml)

To ten olejek, który kupiłam kiedyś w indyjskim sklepie, wtedy wrzuciłam go do koszyka trochę „na szybko”, bez większego wczytywania się w skład (a jak widać… skład tu raczej nie szaleje). To bardziej tani olejek nabłyszczająco-ochronny niż pielęgnacyjny olej z krótkim i pięknym składem. Na plus daje szybki poślizg, wygładzenie i trochę blasku, a na minus ma głównie bazę z oleju mineralnego oraz zapach (Coumarin), konserwanty i barwniki, ale o tym rozpiszę się dłużej w jego recenzji.


2) Nature’s Essence Frutia/Frutika Banana 3 in 1 Hair Mask (Aldi)
To ta maska z Aldi, którą dorwałam przy okazji zakupów i dorzuciłam do reanimacji jako krok odżywiająco-wygładzający. W środku znajdziemy ekstrakt z banana, olej kokosowy i prowitaminę B5 czyli zestaw, który ma dać naszym włosom upragnioną miękkość, odżywienie i blask. I powiem Wam, że trochę mam wrażenie, jakby to była taka budżetowa odpowiedź na klasycznego bananowego Garniera… tylko w wersji marketowej, choć działa u mnie naprawdę dobrze :)

3) Sukin Deep Cleanse Shampoo

To jeden z moich ulubieńców na lato, bo świetnie oczyszcza skórę głowy i daje przyjemne uczucie świeżości: idealne po olejowaniu i po dniach, kiedy skóra głowy wariuje mi przez upał. W składzie są łagodniejsze detergenty, a ziołowo-miętowe dodatki, takie jak trawa cytrynowa, mięta czy australijski mirt cytrynowy, podbijają efekt odświeżenia i pomagają ogarnąć skórę głowy, kiedy jest ciężko i duszno.

4) L’Oréal Paris Elvive Total Repair 5 – odżywka regenerująca

Daje ten efekt głównie dzięki emolientowej bazie, składnikom kondycjonującym (antystatycznym) i silikonom, które robią na włosach ochronną ‘powłoczkę’, stąd poślizg, mniej puchu i bardziej zabezpieczone końcówki.


Jak wyglądał mój włosing ?
Dzień wcześniej nałożyłam na długość małą ilość olejku Keo Karpin, głównie od ucha w dół. Następnego dnia, na wilgotne włosy, nałożyłam bananową maskę z Aldi, potrzymałam ją kilka minut i spłukałam samą wodą, a potem umyłam skórę głowy szamponem Sukin, żeby wszystko dokładnie domyć po olejowaniu i masce. Na koniec nałożyłam odżywkę Elvive, również potrzymałam ją kilka minut i spłukałam, dopinając tym samym cały włosing. I już na koniec, kiedy włosy były jeszcze wilgotne, wtarłam w długość dosłownie kilka kropel olejku Keo Karpin.



Wrażenia po włosingu

Muszę przyznać, że ten włosing mimo wszystko trochę poprawił stan włosów, przede wszystkim są bardziej miękkie i „mięsiste” w dotyku, a nie tak suche i sztywne jak ostatnio. Nie oznacza to jednak, że nagle zaczęły się pięknie układać, bo kompletnie nie miały na to ochoty i w praktyce i tak ratowałam się ciągłym spinaniem ich łapaczem.

Na zdjęciach widać, że fale są odrobinę spokojniejsze, ale… blasku nadal nie potrafię odzyskać. Najbardziej daje się we znaki ta wierzchnia warstwa, mam wrażenie, że słońce naprawdę mocno ją wymęczyło, przez co długość miejscami wygląda na przygaszoną i przesuszoną, szczególnie na końcach, więc pewnie wkrótce skończy się na podcięciu.

I powiem szczerze: olejek Keo Karpin nie jest żadnym odkryciem, a ja sama widzę tu swój błąd. To bardziej ochronno-poślizgowa „powłoczka” niż coś, co realnie pomoże włosom po mocniejszych zniszczeniach. Szczerze mówiąc, sama zastanawiam się jakie procesy myślowe pokierowały mną wczoraj, że postanowiłam go użyć.. Tego już nie cofnę, ale na pewno wyciągnę z tego wnioski, tym bardziej, że prawie go zużyłam, a ja nie lubię wyrzucać kosmetyków.



Podsumowanie

Ten włosing to mój kolejny krok w reanimacji włosów po ostatnich upałach i oceanicznych „pamiątkach”, co prawda w wersji ekspresowej, bo życie i mój Maluch nie zostawiły mi za dużo miejsca na coś bardziej regeneracyjnego. Zostałam przy czterech produktach i prostym planie, który miał przede wszystkim przynieść włosom ulgę i trochę je odżywić. 
Jednocześnie wyszło mi czarno na białym, że przy takim stopniu przesuszenia potrzebuję już czegoś konkretniejszego niż ten nietrafiony hinduski olejek, bardziej odżywczo-regenerującej pielęgnacji, która domknie łuskę i pomoże odbudować to, co słońce naruszyło na wierzchu i nie tylko. No nic, wnioski zapisane i wracam do dalszych prób (tym razem mądrzej).

[ Jeśli chcecie poczytać więcej postów z tej serii zapraszam tutaj klik :) ]


A Wy? Czy macie swoje sprawdzone sposoby na odzyskanie blasku po słońcu i słonej wodzie? :)


Pozdrawiam,
Madeline



22 komentarze:

  1. Myślisz o włosach całościowo, a nie tylko o szybkim efekcie. Te wakacyjne „pamiątki” potrafią dać w kość, więc taki ekspresowy włosing to świetny pomysł, zwłaszcza kiedy czasu ma się tyle co kot napłakał. Pielęgnacja to trochę eksperyment, a trochę sztuka obserwacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! 😊 Dokładnie tak, włosy to proces, nie szybki efekt. Czasem wystarczy uważność i obserwacja, by dać im to, czego naprawdę potrzebują :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pierwsze co to pomyślałam, że to alternatywa dla odżywki z Garniera :D Fajnie bo te odżywki są dość drogie. Pozdrawiam ciepło! 🤗
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to zwróciłam uwagę, a jak na razie te "garniery z Aldi" sprawdzają się u mnie zakskaująco dobrze ! Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Dobrze, że po tym zabiegu włosy są bardziej miękkie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam sposób, robię sobie olejkowanie z własnego produktu: zalewam rozmaryn olejem rycynowym, z kozieradki i czarnuszki. Codziennie to wstrząsam po dwóch tygodniach odcedzam i wcieram w skalp, a po godzinie myję włosy. Czasem też nakładam maskę bananową. Jem drożdże, bo jestem wegetarianką i potrzebuję witamin z grupy B. Dobrego czasu, a włosy masz piękne@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała wypróbować :)

      Usuń
    2. Dziękuję za podzielenie się swoim sposobem i za tyle ciepłych słów 😊 To w zasadzie macerat ziołowy, bardzo lubię takie naturalne rozwiązania i sama od czasu do czasu je przygotowuję. Brzmi jak naprawdę przemyślana pielęgnacja, szczególnie że łączysz ją też z dbaniem o organizm od środka. Pozdrawiam Cię serdecznie! ❤️

      Usuń
  5. Mój sposób pielęgnacji włosów to przede wszystkim omo, od czasu do czasu jakaś odżywcza maseczka i olejek na już suche końcówki. Masz piękne, długie włosy... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tyle miłych słów! 😊 Ja również jestem wierna metodzie OMO, to jedna z tych pielęgnacyjnych rutyn, których trzymam sie już od lat :)Pozdrawiam Cię serdecznie ❤️

      Usuń
  6. Cudowny połysk :) U mnie słońce aż tak źle nie działa, inaczej ma się sytuacja na wakacjach i pływanie w mocno słonej wodzie plus mocne słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! 😊 Oj tak, włosy po takich wakacyjnych przygodach często potrzebują małej reanimacji. Na szczęście odpowiednia pielęgnacja potrafi zdziałać cuda :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Po miesięcznym pobycie w Tajlandii moje włosy również potrzebują regenreacji. Niby wzięłam ze sobą kosmetyki ochronne i ich używałam, ale moje włosy i tak ucierpiały. Chętnie skorzystam z paru Twoich wskazówek na regeneracje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, po miesiącu w Tajlandii włosy naprawdę mogą poczuć taki klimat 😊 Mimo ochrony słońce, wilgoć i często też słona woda potrafią je mocno obciążyć, więc to zupełnie normalne, że teraz domagają się regeneracji. Z mojego doświadczenia dobrze sprawdza się wtedy powrót do prostych rzeczy: solidne nawilżenie, do tego olejowanie i trochę dobrego serum na końcówki albo nawet i delikatne ich podcięcie potrafi zdziałać cuda :). Trzymam kciuki, żeby szybko odzyskały formę ❤️

      Usuń
  8. Piękny efekt pielęgnacji włosów. Czasami jednak trafić na kosmetyki, które nic nie działają :) mam takie doświadczenia, więc do wielu preparatów podchodzę z ostrożnością. Zaintrygowała mnie maska bananowa i odżywka z L’Oréala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! 😊 Doskonale rozumiem tę ostrożność, chyba każda z nas trafiła kiedyś na kosmetyk, który nie spełnił obietnic. W pielęgnacji włosów często potrzeba trochę czasu i prób, by znaleźć to, co naprawdę im służy. Cieszę się, że maska bananowa i odżywka L’Oréala zwróciły Twoją uwagę, u mnie sprawdziły się szczególnie wtedy, gdy włosy potrzebowały szybkiego odżywienia. ❤️

      Usuń
  9. Ech, sama też powinnam bardziej zadbać o swoje włosy bo Twoje po takiej pielągnacji wyglądają epicko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tyle miłych słów! 😊 I powiem Ci coś, moje włosy też nie zawsze były w takiej formie. Najważniejsza jest regularność i słuchanie ich potrzeb, reszta przychodzi z czasem ❤️

      Usuń
  10. Dobrze, że znalazłaś metodę na poprawę stan swoich włosów. Moje włosy też powinnam poprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! 😊 Włosy mają niesamowitą zdolność do regeneracji, czasem naprawdę niewiele potrzeba, żeby zobaczyć różnicę. Trzymam kciuki za Twoją pielęgnację! ❤️

      Usuń
  11. W sumie mam podobną 'rutynę' pielęgnacyjną, oczywiście raz w tygodniu nie codziennie :D Ale za to włosy... Totalnie inne, połowa Twoich może (a żeby! :D) - cienkie, wypadające, przetłuszczające się. Także musi być przede wszystkim nieobciążająco i lekko :) Za to nie mam za bardzo problemów z wysuszeniem, również dzięki olejowaniu. Z produktów jakie użyłaś nic nie znam, ale ta maska z aldi faktycznie kojarzy się z Garnier :) Piękne włosy! Dziękuję za odwiedziny i zostaję na dłużej ♥

    OdpowiedzUsuń

Polecany post

Czy to tu się jeszcze pisze? – refleksja blogowa, powrót i sens pisania w 2025

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz logowałam się tutaj bez poczucia lekkiego wstydu.. Wiesz, tego rodzaju „zaraz-napiszę-tylko-najpierw-odkurzę...

Copyright © Je suis Madeline , Blogger