Ziaja Liście Baobabu – czy ta maska i odżywka naprawdę wygładzają włosy puszące się?
Liście Baobabu — założenia i koncepcja serii wygładzającej
Tym bardziej zainteresował mnie sam zamysł tej linii, stworzonej z myślą o włosach skłonnych do puszenia, takich, które potrzebują wygładzenia, ukojenia i przywrócenia bardziej harmonijnej struktury. Zanim jednak podzielę się z Wami moimi własnymi wrażeniami, warto na chwilę zatrzymać się przy tym, na czym producent oparł koncepcję tej pielęgnacji.
Formuła tej serii została pomyślana jako czteroetapowa pielęgnacja, obejmująca szampon, maskę, odżywkę oraz olejek kondycjonujący, które wspólnie mają prowadzić włosy przez kolejne etapy wygładzenia i przywracania równowagi. W praktyce jednak, ze względu na ograniczone miejsce w walizce mojej koleżanki, która przywiozła mi te produkty, zdecydowałam się skupić na dwóch centralnych elementach tej pielęgnacji: masce oraz odżywce, stanowiących serce całej koncepcji.
To właśnie wokół nich zbudowano formułę opartą na składnikach, które w założeniu mają wspierać naturalną kondycję włókna włosa i pomóc mu odzyskać większą elastyczność oraz bardziej uporządkowaną formę. Wśród nich znajdują się roślinna keratyna, aminokwasy oraz witaminy z grupy B, znane ze swojego wspierającego działania na strukturę włosa. Dopełnieniem tej kompozycji jest ekstrakt z liści baobabu, który ma otulić włosy pielęgnacją, sprzyjając ich miękkości i bardziej zdyscyplinowanemu, spokojniejszemu wyglądowi.
Co obiecuje nam producent ?
Na początek przyjrzyjmy się bliżej masce Ziaja Liście Baobabu – wygładzającej masce do włosów puszących się, która stanowi najbardziej intensywny element tej pielęgnacji i w założeniu ma pełnić rolę głębiej działającego wsparcia. Jej formuła opiera się na składnikach takich jak roślinna keratyna, aminokwasy oraz witaminy z grupy B, które według producenta mają wspierać strukturę włosa, poprawiać jego elastyczność i pomagać odzyskać bardziej uporządkowaną, zdyscyplinowaną formę. Ważnym elementem tej kompozycji jest również ekstrakt z liści baobabu, znany ze swoich właściwości pielęgnujących, który ma sprzyjać miękkości i wygładzeniu, szczególnie w przypadku włosów skłonnych do puszenia.
Już przy pierwszym kontakcie maska zwraca uwagę swoją kremową, otulającą konsystencją, która sprawia wrażenie stworzonej z myślą o włosach potrzebujących ukojenia i większego poczucia nawilżenia. Tego typu formuły często działają jak moment zatrzymania,
pozwalają włosom na chwilę regeneracji i przywrócenia równowagi, której tak łatwo tracą w trudniejszych warunkach.
W tej samej części składu pojawiają się także składniki powiązane z witaminami z grupy B, takie jak Niacinamide, Panthenol oraz Pyridoxine HCl, które wspierają ogólną kondycję i miękkość. Jednocześnie baza maski opiera się na składnikach wygładzających i kondycjonujących obecnych już na początku składu, takich jak Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride oraz Isopropyl Myristate, odpowiedzialnych za efekt wygładzenia i ograniczenie puszenia. Uzupełnieniem formuły są również Glycerin, wspierająca nawilżenie, oraz Helianthus Annuus Seed Oil, który pomaga zmiękczyć i poprawić elastyczność.
Taka kompozycja jest w pełni spójna z przeznaczeniem tej maski. Składniki, wokół których zbudowano koncepcję całej serii: ekstrakt z liści baobabu, proteiny roślinne, aminokwasy oraz witaminy z grupy B, zostały wprowadzone jako element wspierający strukturę włosa, jego elastyczność oraz ogólną kondycję. Ich obecność w środkowej części składu wskazuje na rolę pielęgnacyjną, która uzupełnia działanie bazy produktu, odpowiadającej za odczuwalne wygładzenie i poprawę miękkości. Takie podejście pozwala połączyć natychmiastowy efekt wizualny z bardziej długofalowym wsparciem, tworząc formułę ukierunkowaną na przywrócenie włosom większej równowagi, elastyczności i komfortu.
Co obiecuje nam producent ?
Przyglądając się bliżej składowi odżywki Ziaja Liście Baobabu – wygładzającej odżywki do włosów puszących się, widać, że opiera się ona na podobnym fundamencie pielęgnacyjnym jak maska, jednak w wyraźnie lżejszej formie. Już na początku znajdują się Cetearyl Alcohol oraz Behentrimonium Chloride, czyli składniki kondycjonujące, które wygładzają powierzchnię włosa, ułatwiają rozczesywanie i nadają miękkość, nie tworząc przy tym tak otulającej warstwy jak w przypadku maski.
Podobnie jak w masce, również tutaj pojawia się ekstrakt z liści baobabu (Adansonia Digitata Leaf Extract), proteiny roślinne oraz Panthenol, co pokazuje spójność całej linii i jej ukierunkowanie na poprawę elastyczności, wygładzenie i ogólną kondycję. Jednocześnie obecność Dimethicone, czyli silikonu, wskazuje na dodatkowy nacisk na efekt wizualnego wygładzenia, ponieważ tworzy on na powierzchni włosa cienką warstwę ochronną, która pomaga ograniczyć puszenie, zatrzymać wilgoć i nadać bardziej uporządkowany wygląd.
W porównaniu do maski, odżywka ma jednak bardziej codzienny, wspierający charakter. Zachowuje kluczowe elementy pielęgnacyjne tej serii, ale została zaprojektowana tak, by utrwalać efekt wygładzenia i miękkości bez nadmiernego obciążenia, stanowiąc naturalne uzupełnienie intensywniejszego działania maski i domykając cały rytuał pielęgnacyjny.
Aplikacja na włosy
Przez ostatnie kilka tygodni maska i odżywka z tej serii towarzyszyły mi regularnie, stając się stałym elementem mojej pielęgnacyjnej rutyny. Używałam ich zarówno osobno, jak i w połączeniu ze sobą, w zależności od tego, czego w danym momencie najbardziej potrzebowały moje włosy. Najczęściej sięgałam po nie w metodzie OMO (odżywka–mycie–odżywka), która od lat pozostaje jednym z najpewniejszych sposobów na zachowanie równowagi i ochronę długości przed nadmiernym przesuszeniem.
Zdarzało się również, że stosowałam samą maskę jako bardziej otulający element pielęgnacji lub sięgałam po odżywkę w dni, gdy zależało mi na szybszym, lżejszym wykończeniu. Oba produkty dawały mi przestrzeń do elastycznego dopasowania pielęgnacji do aktualnego stanu włosów, co zawsze jest dla mnie szczególnie istotne.
Jeśli chcecie zobaczyć, jak dokładnie wyglądało to w praktyce, pokazywałam ich zastosowanie krok po kroku we wpisach z serii Godzina dla włosów #25 oraz Godzina dla włosów #23, gdzie stały się częścią mojej pełnej rutyny PEH.
Działanie na moich włosach
Na moich włosach zmęczonych australijskim latem ta maska i odżywka okazały się prawdziwym wsparciem, którego w obecnym momencie bardzo potrzebują. Już po pierwszych użyciach zauważyłam, że stały się wyraźnie bardziej mięsiste, sprężyste i przyjemnie miękkie w dotyku, tak jakby odzyskały część swojej utraconej równowagi. Ich powierzchnia zaczęła sprawiać wrażenie gładszej, a łuska wyraźnie lepiej domkniętej, co przełożyło się na spokojniejszy, bardziej uporządkowany wygląd. Wrócił także blask, ten subtelny, naturalny refleks światła, który wcześniej został niemal całkowicie przytłumiony przez przesuszenie i szorstkość.
Z czasem zauważyłam również większą sypkość i lekkość, a moje włosy przestały sprawiać wrażenie zmęczonych i „matowych”, a zaczęły ponownie układać się w sposób bardziej harmonijny i naturalny. Stały się przy tym wyraźnie bardziej podatne na stylizację, a ich codzienne rozczesywanie przestało być wyzwaniem. Choć nie była to nagła transformacja z dnia na dzień, z każdym kolejnym użyciem widziałam, że stopniowo odzyskują komfort, miękkość i wizualną równowagę, której tak bardzo brakowało im po intensywnych letnich miesiącach.
Korzystanie z tej maski i odżywki było też dla mnie pewnego rodzaju powrotem do marki, która przez lata towarzyszyła mi w wielu pielęgnacyjnych momentach. Przypomniało mi, jak niezwykle spójne i dobrze dobrane potrafią być ich formuły i jak wiele dobrego potrafią zrobić bez zbędnej przesady. Tym bardziej odczuwam pewien niedosyt, mieszkając tak daleko od miejsca, w którym sięgałam po nie z taką naturalną łatwością. Owszem, istnieje możliwość zamówienia ich z międzynarodowych sklepów, ale często wiąże się to z kosztami, które sprawiają, że taka pielęgnacja przestaje być już tak dostępna, jak kiedyś.
Co jest tego przyczyną ?
I to właśnie to jest przyczyna ich cudownego działania na moich włosach: przemyślane połączenie składników, które wspólnie odpowiadają na potrzeby moich włosów, tak bardzo skłonnych do puszenia i przesuszenia się. Elementy takie jak ekstrakt z liści baobabu, proteiny roślinne i aminokwasy wspierają strukturę włosa i pomagają mu odzyskać większą elastyczność, podczas gdy Panthenol oraz witaminy z grupy B wpływają na poprawę odczuwalnej miękkości i ogólnego komfortu. Jednocześnie obecność składników kondycjonujących i wygładzających, takich jak Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride czy Dimethicone, sprawia, że powierzchnia włosa staje się gładsza i bardziej uporządkowana, co bezpośrednio przekłada się na ograniczenie puszenia i przywrócenie blasku. To właśnie współdziałanie tych elementów sprawia, że efekt nie jest jedynie chwilowy, lecz pogłębia się z każdym kolejnym użyciem.
U kogo mogą się nie sprawdzić ?
Warto zaznaczyć, że ze względu na obecność składników kondycjonujących oraz Dimethicone, ta maska i odżywka mogą nie być idealnym wyborem dla osób, których włosy bardzo łatwo się obciążają lub które preferują pielęgnację całkowicie pozbawioną silikonów. Ich formuła została wyraźnie ukierunkowana na wygładzenie i zdyscyplinowanie, dlatego najlepiej odnajdzie się w pielęgnacji włosów suchych, puszących się lub wymagających większego otulenia, natomiast w przypadku włosów bardzo cienkich i wyjątkowo wrażliwych na obciążenie może wymagać bardziej oszczędnej aplikacji.


Wydaje mi się, że Ziaja to dobra firma. Ja używam ich kosmetyków do pielęgnacji twarzy i jestem zadowolona.
OdpowiedzUsuńRównież mam wrażenie, że Ziaja potrafi mieć w swojej ofercie naprawdę udane produkty :) Miło słyszeć, że również u Ciebie dobrze sprawdza się w pielęgnacji twarzy :) Pozdrawiam :)
UsuńJestem ciekawa jak u mnie by wypadły, zwłaszcza maska (chętniej i częściej po nie sięgam). Przyznam, że ja Ziaję średnio lubię - mają fajne produkty, ale większość jednak jest bez rewelacji :D Z tej serii do włosów miałam jedynie peeling i był właśnie słaby :(
OdpowiedzUsuńDoskonale Cię rozumiem :) U mnie peelingi do skóry głowy ogólnie też średnio się sprawdzają, więc tym bardziej potrafię zrozumieć taki odbiór. Mam właściwie jeden domowy peeling cukrowy, do którego regularnie wracam, i naprawdę trudno mi znaleźć coś, co moje włosy polubiłyby choćby w jednej dziesiątej tak bardzo jak jego. Chyba właśnie dlatego w moich ekseprymentach włosowych znacznie bardziej skupiam się na maskach, odżywkach i olejach, bo to one najczęściej dają u mnie najlepsze efekty :) Pozdrawiam :)
UsuńŚliczne zdjęcia i solidna analiza składu, świetnie się czytało :) Ta seria Ziai była bardzo udana, przyznaję. Zaciekawiłaś mnie zwłaszcza tą odżywką w tubie. Jak mi się skończą moje odżywki to może wypróbuję :) Miałam szampon i odżywkę w sprayu z kwiatem bananowca. Odżywkę zużyłam, a szampon nie wiedzieć czemu mnie podrażnił.. Skład dobry, zapach obłędny, ale jak widać nie wszystko da się przewidzieć haha
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak ciepłe słowa ❤️ Ta odżywka w tubie naprawdę polecam :) A to, co piszesz o szamponie, tylko pięknie pokazuje, jak nieprzewidywalna potrafi być pielęgnacja, czasem nawet przy dobrym składzie i zachwycającym zapachu skóra głowy potrafi powiedzieć coś zupełnie innego :) Jak ja to dobrze znam :) Pozdrawiam :)
UsuńJestem ciekawa jakby ta maska sprawdziła się na moich włosach. Piękne zdjęcia 😊
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, ogromnie mi miło 😊 Co do maski, myślę, że warto spróbowac, bo naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i postawiła moje włosy "na nogi" :) Pozdrawiam
UsuńZiaja is a great brand. I'm not familiar with their hair care products yet, only their facial care.
OdpowiedzUsuńThanks for the review. The photos are very beautiful.
Thank you so much for your kind words. Ziaja really does have some lovely products, and I’ve also had very good experiences with many of their ranges. Their hair care line is quite interesting too, so I’m very happy this review was helpful :) Cheers :)
UsuńCieszę się, że się sprawdziła. Ja nie bardzo się dogaduję z tą firmą, co nie ruszę - źle na mnie działa. :/
OdpowiedzUsuńWiem jak to jest, bo z niektórymi markami po prostu tak bywa, że mimo prób trudno znaleźć coś, co naprawdę dobrze służy :) Tym bardziej cieszę się, że dzielimy się tu tak różnymi doświadczeniami, bo to tylko pokazuje, jak bardzo indywidualna potrafi być pielęgnacja :) Pozdrawiam :)
UsuńI personally don't have frizzy hair, but my friend does.
OdpowiedzUsuńThank you for sharing about this.
Thank you so much for your kind comment :) Even if frizz is not something you struggle with personally, I hope your friend has found a routine that works well for her ❤️ Warm regards :)
UsuńJesteś wielka specjalistką tematu. A zdjęcia mnie zauroczyły.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za tak piękne słowa, ogromnie mi miło :). Tym bardziej cieszy mnie, że uwagę zwróciły również zdjęcia, bo zawsze wkładamy w nie dużo serca :) Serdecznie pozdrawiam ❤️
UsuńOj coś czuję, że dla moich włosów mogłyby być za ciężkie te kosmetyki. Swoją drogą nie kojarzę żebym kiedyś miała coś do włosów z Ziaji oprócz szamponu. Więc teraz jestem ciekawa.
OdpowiedzUsuńTo bardzo możliwe, zwłaszcza jeśli Twoje włosy łatwo się obciążają, skład tej serii jest jednak dość otulający i wygładzający, więc nie u każdego sprawdzi się tak samo. Właśnie dlatego w samym wpisie zwracałam uwagę na obecność bardziej kondycjonujących składników, bo przy włosach cienkich lub wrażliwych na cięższe formuły może to mieć naprawdę duże znaczenie :). Tym bardziej jestem ciekawa, jak odebrałabyś te produkty u siebie, jeśli kiedyś zdecydujesz się je wypróbować. Bardzo mi byłoby miło, jeśli wtedy podzielisz się swoją opinią ❤️ Pozdrawiam :)
UsuńTwoje włosy w letnim krajobrazie- bajka!
OdpowiedzUsuńKosmetyków Ziai też używam!
Pozdrawiam Cię serdecznie
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa :) ogromnie mi miło ❤️ Tym bardziej cieszy mnie, że Ty również używasz kosmetyków Ziai. Jeśli masz ochotę, chętnie dowiem się, które produkty lubisz najbardziej :). Serdecznie Cię pozdrawiam :)
UsuńMam absolutnie odwrotne włosy do puszących więc maska nie dla mnie ;) A polecasz coś na odbicie włosów od nasady?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! 🤗
Angelika
Rozumiem Cię bardzo dobrze:) przy włosach z domkniętą łuską ta maska rzeczywiście mogłaby okazać się po prostu zbyt ciężka :) Jeśli chodzi o odbicie od nasady, to u mnie bardzo dobrze sprawdzała się wcierka z kozieradki, nie wiem, czy miałaś kiedyś okazję jej używać ?:) bo naprawdę ładnie pomagała unieść włosy i dodać im trochę więcej objętości u nasady :). Poza tym duże znaczenie ma też odpowiedni szampon, regularne oczyszczanie skóry głowy np. peelingiem, a także nakładanie masek i odżywek dopiero od wysokości ucha w dół, żeby nie obciążać nasady. Może właśnie coś z tych drobnych zmian okaże się pomocne również u Ciebie :). Serdecznie Cię pozdrawiam :)
UsuńLubię tę markę, ale tych kosmetyków jeszcze nie próbowałam.
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło to słyszeć :). Też mam wrażenie, że to jedna z tych marek, do których wraca się z przyjemnością ❤️
UsuńBardzo lubię markę Ziaja, tej linii z baobabem nie znam, ale może sprawdzi się też po zimowym przesuszeniu - czapka na zewnątrz plus grzejniki wewnątrz zrobiły swoje... Cudne zdjęcia z synkiem. Pozdrawiam Was serdecznie:)
OdpowiedzUsuń